poniedziałek, 7 kwietnia 2014

PRZYSZŁA WIOSNA, A Z WIOSNĄ...

Witajcie...
Nie napisałam nic wcześniej ponieważ dużo się działo i jak zwykle zabrakło czasu na to, aby usiąść do komputera.
Jesteśmy już po szpitalu i po badaniach - Hubercik podczas tego pobyty był wyjątkowo dzielny, wystąpiły jedynie niewielkie trudności podczas scyntygrafii, ale to już niestety wynik jego choroby. Na szczęście udawało się je w miarę szybko opanowywać.
Po tym ostatnim pobycie dowiedzieliśmy się, że z ta prawa nereczką nie jest ani lepiej ani (na szczęście) gorzej - jej funkcja jest na takim samym poziomie jak podczas poprzedniego badania, czyli 20% . Od roku stanęła w rozwoju, nie rośnie ale i się nie kurczy - natomiast lewa urosła i jest proporcjonalna do wieku. Przepływy tętnicze w tej malutkiej nerce nie są zadowalające, ale jak to określono - "dobrze, że w ogóle są".
Najważniejsze, że na chwilę obecną nie zapadła decyzja odnośnie wycięcia tej prawej nerki, co jednak nie oznacza że mamy o tym zapomnieć, bo nereczka w każdej chwili może się pogorszyć.
My jednak staramy się o tym nie myśleć i nie zakładać czarnego scenariusza.
Podczas pobytu na nefrologii pojawił się niestety kolejny problem, wyszły złe przepływy cewkowe (pęcherz okazał się bardzo malutki) i doszła do tego dysfunkcja pęcherza i cewki moczowej. Hubercik dostał kolejne leki, które niestety wywołały silniejsze duszności astmatyczne i ataki padaczki, dlatego trzeba było je niestety odstawić. W związku z tym przed nami kolejny pobyt na nefrologii i kolejne badania, ale nie znamy jeszcze dokładnego terminu.
Ze szpitala Hubercik przyniósł niestety pamiątkę - paciorkowca, który uaktywnił się w postaci szkarlatyny...w dodatku z powikłaniem na układ moczowy.
Dalej jest na antybiotykach, mieliśmy też chwile grozy i pojawiło się widmo szpitala, ale już udało się opanować sytuację.
W przyszłym tygodniu mamy zrobić kontrolne badania krwi i moczu, więc się okaże czy szkarlatyna pozostawiła po sobie jakieś spustoszenie...
Poza tym to wszystko w biegu i na najwyższych obrotach, padaczka chwilowo się uspokoiła i od połowy marca nie było już kolejnych ataków - mamy nadzieję, że leczenie dalej będzie skuteczne i nie trzeba będzie kolejnej zmiany leków. Przez szkarlatynę musieliśmy przełożyć pobyt na neurologii i rezonans główki, ale jak to się mówi: "co się odwlecze, to nie uciecze"...
Długa choroba wiąże się z dłuższym przestojem w rehabilitacji, co niestety nie wyszło Hubercikowi na dobre i uwsteczniło osiągnięte już efekty...
Jest większy niedowład w prawej nóżce, znowu Hubert zaczął ciągnąć ją za sobą i nie pomogły tu niestety specjalne buty i wkładki, z prawą rączką też jest gorzej - teraz przed Hubercikiem bardzo dużo pracy i wytrwałej wzmożonej rehabilitacji, żeby nadrobić te straty, które spowodowała choroba...
W rehabilitacji i terapii jest tak, że tylko wytrwała i systematyczna przynosi pożądane efekty, ale niestety choroba nie wybiera... dlatego teraz Hubercik będzie musiał bardzo się zmobilizować, żeby nadrobić te straty wywołane przerwą w rehabilitacji, ale na szczęście od 14 kwietnia już wracamy do stałego rytmu.

*************************
Chcieliśmy podziękować wszystkim biorącym udział w aukcjach charytatywnych dla Hubercika oraz panu Pawłowi D. i pani Celinie P. za przekazane darowizny na Huberta subkonto.

wtorek, 4 marca 2014

SZPITAL

Witajcie
Jesteśmy z Hubercikiem w szpitalu na nefrologii.
Przez cały tydzień ma zaplanowane badania, między innymi scyntygrafię po której zapadnie decyzja o ewentualnym wycięciu tej prawej nerki.
Niestety pojawiły sie dodatkowe ataki padaczki i trzeba było włączyć do leczenia jeszcze jeden lek - Lamitrin, jak będzie dalej to się okaże.
Hubercik jest już po kontroli okulistycznej, trzeba było zwiększyć moc soczewek i jeszcze dodatkowo wykryto astygmatyzm. Udało nam się zakupić również oprawki elastyczne i dzięki temu w ciągu 2 dni, Hubercik miał już nowe okulary.
Coś więcej napiszę po powricie ze szpitala. 

sobota, 25 stycznia 2014

NOWY ROK I NOWE PROBLEMY...

Witajcie
Dawno nic nie napisałam, ale przez ciągły brak czasu i nieustanne problemy z Hubcia zdrówkiem, nie miałam do tego głowy.
Jesteśmy już po wizycie u kardiologa, neurologa i nefrologa.
Serduszko jest do stałej obserwacji, ponieważ jest troszkę powiększona prawa komora i dalej występują zaburzenia przewodnictwa międzykomorowego, jednak nie wymagają one jeszcze jakiejś szczególnej interwencji. Kontrolę u kardiologa Hubercik ma wyznaczoną za pół roku, chyba że wcześniej wystąpią jakieś niepokojące objawy.
Trzeba było ponownie zmienić leki przeciw padaczce, bo znowu nasiliły się napady - jednak pocieszające jest to, że odkąd zaczął brać Karbagen (czyli od początku grudnia), nie było już żadnego ataku - i oby tak zostało.
Hubercik od grudnia przeszedł już 3 infekcje układu moczowego, usg nereczek też nie jest pocieszające - nerka prawa nie urosła ani milimetra a jej stan jeszcze się pogorszył, do tego ciśnienie pomimo większej dawki leków znowu zaczęło szaleć. Pobyt w szpitalu na nefrologii Hubcio ma wyznaczony na 3 marca, niestety terminy badania izotopowego nerek są dość odległe i dlatego musimy trochę poczekać. Podczas tego pobytu Hubercik ma mieć wykonanych jeszcze kilka innych badań, ale konkretów dowiemy się w dniu przyjęcia. 
Żeby tego wszystkiego było mało, to nasiliły się ponownie bezdechy i znowu są spadki saturacji, do tego popsuł się pulsoksymetr i dodatkowo trzeba było wymienić mankiet od ciśnieniomierza, bo przy intensywnym użytkowaniu przez 2 lata po prostu się zużył, czyli dodatkowe wydatki i to wcale nie małe...

****************************************************
Z takich przyjemniejszych spraw, to Hubercik miał bal karnawałowy w przedszkolu - był czarodziejem - tak sobie wymarzył i był bardzo szczęśliwy ( jak będą zdjęcia to wrzucę na bloga)

PROSIMY KOCHANI, PAMIĘTAJCIE O HUBERCIKU PODCZAS ROZLICZANIA SWOICH PITÓW ZA 2013 ROK
1% PODATKU NAPRAWDĘ NIC NIE KOSZTUJE, A JEMU POMAGA W LECZENIU I REHABILITACJI
Wszystkie potrzebne dane do przekazania 1% podatku umieszczone są w zakładce POMOC